Z ocalonej przez Jana Czarneckiego kolekcji…














Z ocalonej przez Jana Czarneckiego kolekcji…















Dworek
Majątek ziemski będący folwarkiem istniał w Chwałowicach od wczesnego średniowiecza, pozostając własnością biskupów krakowskich. W ich imieniu folwarkiem administrował wyznaczony zarządca. W granicach majątku położone były ziemie (o powierzchni nawet do 200 ha) tworzące obecnie Nową Wieś do granic Prędocina, tereny należące do Szkoły Rolniczej aż po Iłżankę oraz tzw. „dworskie łąki”.
Na mocy konstytucji uchwalonej w dniu 17.07.1789 r. przez Sejm Wielki majątek biskupi, w tym Chwałowice, przejął Skarb Państwa. Odtąd dwór wchodził w skład Ekonomii Iłżeckiej. Zabudowania folwarczne, w tym dworek, stajnie, obora, stodoły, spichlerz, a nawet browar, znajdowały się na wzgórzu pomiędzy drogą do Prędocina a strumykiem przy skrzyżowaniu z drogą od Chwałowic Górnych. Majątek od chwili jego upaństwowienia, przez okres zaborów do końca lat 60-tych XIX wieku był wydzierżawiany i zarządzany przez kolejnych dzierżawców wywodzących się ze szlachty, pełniący jednocześnie funkcję wójta.

W 1868 roku na mocy ukazu carskiego ziemie dotychczasowego folwarku zostały nadane na własność generałowi majorowi Urlichowi za zasługi m.in. w tłumieniu powstania styczniowego. Po jego śmierci, aż do 1918 roku własność dóbr należała do jego córki Eleonory Horn. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości majątek rosyjskiej rodziny został upaństwowiony. Na jego części została utworzona ferma rolnicza przekazana w dzierżawę sejmikowi iłżeckiemu, która następnie trafiła w dzierżawę Zygmunta Zaleskiego, zwanego potocznie „dziedzicem”, trwającą aż do schyłku II wojny światowej. Zabudowania dworskie rozlokowane były wówczas przy drodze z Chwałowic Górnych do obecnej drogi przez Nową Wieś. Na wzgórzu, przy drodze, stał dworek, nieco dalej, wokół podwórza, obora, stajnia, chlewnia, owczarnia, kurniki, stodoły, spichlerze, gołębnik oraz kuźnia. Stali pracownicy dworu, tzw. „fornale”, mieszkali w czworakach. Na terenie dworskim znajdowały się również mieszkania dla służby.

W 1944 roku ustawą o reformie rolnej zlikwidowano dwór w Chwałowicach. Ziemię otrzymali pracownicy folwarku oraz małorolni rolnicy i w ten sposób powstała Nowa Wieś. W latach 1954-1969 w byłym budynku dworskim mieściła się Gromadzka Rada Narodowa oraz urząd pocztowy. Od lat sześćdziesiątych XX wieku sukcesywnie rozbierano niszczejące i zbędne budynki dworskie. Najpierw czworaki, w latach siedemdziesiątych dworek, a w pierwszych latach XXI wieku – kamienną oborę. Do dziś pozostał tylko murowany budynek, w którym był spichlerz, a następnie suszarnia chmielu. Dyrekcja Szkoły Rolniczej urządziła w nim Muzeum Techniki Rolniczej.

Kościół pod wezwaniem św. app Piotra i Pawła
Kościół w Chwałowicach jest kościołem filialnym parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Iłży. Wybudowano go w latach 1988-1992. Budowę zainicjował i nadzorował, w imieniu Prałata Parafii Iłżeckiej Józefa Dziadowicza, przy ogromnym wsparciu mieszkańców Chwałowic, ksiądz Stanisław Maicki. Ołtarz wyrzeźbił Jan Gregorczyk, stolarz-artysta z Kowalkowa. Msza inauguracyjna odbyła się w dniu 24.12.1992 r. o godzinie 22.00. Obecnie msze święte odbywają się w każdą niedzielę o godzinie 10.00.

Z ocalonej przez Jana Czarneckiego kolekcji…










Pierwsze zapisy na temat wsi Chwałowice pochodzą z 1372 roku. Używana wówczas była łacińska nazwa miejscowości „de Falovicze” lub „Phalowycze”. Chwałowice wraz z innymi okolicznymi wsiami tworzyły tzw. Klucz Iłżecki i były własnością biskupów krakowskich. Miejscowość miała wówczas 9 łanów kmiecych i folwark rycerski. Dziesięcinę zaś w wysokości do 9 grzywien, pobierał pleban z Iłży. W imieniu biskupa zarząd wsią sprawował wyznaczony zarządca wyodrębnionego majątku – folwarku. W jego granicach położone były ziemie (o powierzchni nawet do 200 ha) tworzące obecnie Nową Wieś do granic Prędocina, tereny należące do Szkoły Rolniczej aż po Iłżankę oraz tzw. „dworskie łąki”. Zabudowania folwarczne, w tym dworek, stajnie, obora, stodoły, spichlerz, a nawet browar, znajdowały się na wzgórzu pomiędzy drogą do Prędocina a strumykiem przy skrzyżowaniu z drogą od Chwałowic Górnych. Pozostałą część wsi, poza granicami folwarku, zajmowały gospodarstwa włościan wykonujących pracę pańszczyźnianą na rzecz duchownych.

Na mocy konstytucji uchwalonej w dniu 17.07.1789 r. przez Sejm Wielki majątek biskupi, w tym Chwałowice, przejął Skarb Państwa. Dobra rządowe Chwałowice obejmujące oprócz folwarku chwałowickiego również wieś Chwałowice, wieś Małomierzyce oraz kolonię Antoniów wchodziły w skład Ekonomii Iłżeckiej. Majątek od chwili jego upaństwowienia, przez okres zaborów do końca lat 60-tych XIX wieku był wydzierżawiany i zarządzany przez kolejnych dzierżawców wywodzących się ze szlachty, pełniący jednocześnie funkcję wójta. W połowie XIX wieku doszło do akcji kolonizacyjnej, na mocy której grunty użytkowane przez włościan zostały zamienione na nowe, regularnej wielkości osady odpowiadające obecnemu rozplanowaniu wsi. Na planie Ekonomii Iłżeckiej z 1853 roku wieś składa się z czterech części z uporządkowaną zabudową i nazwami, które przetrwały do dziś. W owym czasie wyznaczono też tzw. wspólnoty gruntowe przydatne całej społeczności wsi – działkę szkolną (na budowę szkoły) położoną na końcu Chwałowic Dolnych, działkę kowalską (dla kowala) i działkę karczemną – obie na początku Chwałowic Dolnych, przy drodze do Małomierzyc. Na w/w planie jest we wsi karczma, kuźnia, dwa wiatraki, folwark, a w nim browar. W drugiej połowie XIX wieku wieś posiadała ziemi dworskiej 350 mórg, ziemi włościańskiej 1195 mórg, 47 domów i 408 mieszkańców.

W marcu 1864 roku ukaz carski o uwłaszczeniu chłopów w Królestwie Polskim spowodował, że chłopi w Chwałowicach stali się właścicielami ziemi, którą do tej pory uprawiali. Wieś otrzymywała własny samorząd gminny i wójta obieranego z lokalnej społeczności. W 1868 roku na mocy ukazu carskiego ziemie dotychczasowego folwarku zostały nadane na własność generałowi majorowi Urlichowi za zasługi m.in. w tłumieniu powstania styczniowego. Po jego śmierci, aż do 1918 roku własność dóbr należała do jego córki Eleonory Horn. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości majątek rosyjskiej rodziny został upaństwowiony. Część została oddana w zarząd Nadleśnictwa Małomierzyce z siedzibą w Chwałowicach, a na pozostałej części została utworzona ferma rolnicza przekazana w dzierżawę sejmikowi iłżeckiemu, który następnie na wydzielonym obszarze wybudował Szkołę Rolniczą z zapleczem gospodarczym. Po likwidacji fermy rolniczej teren dawnego folwarku wraz z dworkiem, czworakami i zabudowaniami gospodarskimi trafił w dzierżawę Zygmunta Zaleskiego, zwanego potocznie „dziedzicem”, trwającą aż do schyłku II wojny światowej. W czasie II wojny światowej i okupacji hitlerowskiej wieś nie doznała żadnych zniszczeń. We wsi rozlokowani byli Niemcy, a w Nadleśnictwie stacjonował sztab niemieckiej dywizji.

W 1944 roku ustawą o reformie rolnej zlikwidowano dwór w Chwałowicach. Ziemię otrzymali pracownicy folwarku oraz małorolni rolnicy i w ten sposób powstała Nowa Wieś. W 1954 roku wprowadzono nowy podział administracyjny, według którego najmniejszą jednostką podziału stały się gromady. Wtedy utworzono Gromadę Chwałowice, do której należały wsie: Chwałowice, Małomierzyce i Lasy Państwowe Małomierzyce, a w latach 1959-1962 też Jedlanka Stara i Nowa oraz Malenie. W latach 1954-1969 w byłym budynku dworskim mieściła się Gromadzka Rada Narodowa oraz urząd pocztowy. Z dniem 01.01.1969 r. zlikwidowano Gromadę Chwałowice, a wieś włączono w skład Gromady Pasztowa Wola. Począwszy od lat pięćdziesiątych nastąpiło wiele pozytywnych zmian w wyglądzie Chwałowic oraz życiu mieszkańców. W latach 1953-1954 wieś została zelektryfikowana, działała Biblioteka Gromadzka, Urząd Pocztowy, Klub „Ruch”, a w 1964 roku GS z Iłży wybudował we wsi przestronny sklep. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych wybudowano asfaltową drogę z Iłży przez Chwałowice do Małomierzyc i wkrótce PKS otworzył regularne połączenia autobusowe z Radomiem i Starachowicami. Od lat sześćdziesiątych XX wieku sukcesywnie rozbierano niszczejące i zbędne budynki dworskie. Najpierw czworaki, w latach siedemdziesiątych dworek, a w pierwszych latach XXI wieku – kamienną oborę. Do dziś pozostał tylko murowany budynek, w którym był spichlerz, a następnie suszarnia chmielu. Dyrekcja Szkoły Rolniczej urządziła w nim Muzeum Techniki Rolniczej.

Chwałowice obecnie składają się z: Chwałowic Dolnych, Chwałowic Górnych, Podjedlanki, Opocznia i Nowej Wsi. Administracyjnie Chwałowice należą do województwa mazowieckiego, powiatu radomskiego oraz do gminy Iłża. Według Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z 2021 roku liczba ludności we wsi Chwałowice to 487 osób z czego 50,1% mieszkańców stanowią kobiety, a 49,9% ludności to mężczyźni. Miejscowość zamieszkuje 3,5% mieszkańców gminy. Identyfikator miejscowości Chwałowice w systemie SIMC to 0622581, a współrzędne GPS wsi Chwałowice to (21.309444, 51.178611).
Z ocalonej przez Jana Czarneckiego kolekcji…














Na osiedlu mieszkaniowym w sąsiedztwie byłej Szkoły Rolniczej w Chwałowicach pojawiła się suka rasy zbliżonej do owczarka belgijskiego. Leciwa i ułożona. Być może ktoś jej szuka…


Przed kaplicą w Chwałowicach władze gminne ustawiły dwie konstrukcje stalowe, na których zamieszczone zostały cztery tablice informacyjne zawierające opis historii miejscowości. Poszczególne teksty dotyczą historii wsi w ogólności, a także podstawowych wiadomości na temat: szkół rolniczej i podstawowej, kościoła, remizy strażackiej, pomnika upamiętniającego brawurową akcję Batalionów Chłopskich na terenie Nadleśnictwa, a także nieistniejącego już dworku, w którym mieszkały osoby zarządzające pofolwarcznym majątkiem państwowym. Do postawienia tablic przyczyniła się Anna Mazur będąca Sołtysem Chwałowic.





Obecnie, w czasach gdy zawód leśnika tak mocno został podporządkowany władzy ustawodawczej i wykonawczej, kiedy administracja leśna realizuje politycznie wyznaczone cele, przez które cierpią ostatnie naturalne drzewostany, warto przypomnieć postać Bolesława Zarzyckiego. Ten przedwojenny leśnik, jest przykładem podejścia do wykonywanego zawodu, które nierozerwalnie było związane z określonym stosunkiem do lasu i przyrody, stanowiących dla niego wartość samą w sobie.

Bolesław Zarzycki
Bolesław Zarzycki zawód leśnika łączył z zawodem dziennikarza i literata. Swoją działalność pisarską rozpoczął stając w obronie uciśnionych przez carat Kirgizów, poznawszy ich kraj i tradycyjne życie. Rugowani przez rząd ze swej ziemi przy kolonizacji Syberii znaleźli gorliwego obrońcę w Cesarskim Towarzystwie do Spraw Wschodu, w którym Zarzycki wygłosił odczyt poddając ostrej krytyce politykę kolonizacyjną rządu. Za tę działalność przeniesiony został za karę do wschodniej Syberii, gdzie nad brzegami Jeniseju poznał życie rdzennych Sybiraków. Zetknął się z zesłańcami z 1863 r. oraz dotarł do najdzikszych zakątków Syberii i Mongolii. Po wybuchu rewolucji w 1917 r. zaciągnął się do V Dywizji Syberyjskiej Polskiej, a po jej pogromie przez bolszewików, do nowej polskiej formacji, tworzonej we Władywostoku i stamtąd drogą morską powrócił do kraju. Zarzycki był stałym współpracownikiem przedwojennego czasopisma „Echa Leśne”. W 1929 r. objął funkcję nadleśniczego w Nadleśnictwie Małomierzyce z siedzibą w Chwałowicach koło Iłży, a od 1933 r. przeniesiony został na takie samo stanowisko w Ostrowi Mazowieckiej.

Las jako sanktuarium
Wrażliwość Zarzyckiego na los wyzyskiwanych ludzi łączyła się również z życzliwością wobec przyrody i jej tworów. Przejawiała się ona w codziennej służbie oraz wyrażana była na piśmie. Będąc leśnikiem nie traktował lasu jako zwykłego gospodarstwa leśnego, lecz nadawał mu magiczne znaczenia. W artykule pt. „Tajemny wpływ drzew na ducha ludzkiego” na łamach „Echa Leśnego” pisał: „Niema chyba na świecie człowieka, któryby nie patrzył z lubością na drzewa, rosnące wysoko, na krzewy przyziemne; nie reagował czuciem swej duszy na piękno zawarte w grupowem wspołżyciu drzew, nie odczuwał pewnego nastroju, wchodząc do lasu, podobnego uczuciu, jaki się wytwarza, gdy na przykład wchodzi do świątyni, o zmierzchu dnia. Stąd wypływa odwieczny kult człowieka w stosunku do drzew i roślin. Są to cechy swoiste upodobaniom natury ludzkiej, mające swe źródło w niewidzialnych niciach, które łączą ducha ludzkiego z tajemniczym, a może i magnetycznym, wpływem drzew i roślin na ludzi. Mówiąc tak, pomijamy zupełnie stronę efektu, czyli stronę estetyczną i dekoracyjną, a więc stronę czystego piękna, zawartego w życiu drzew. Mamy na myśli stronę inną, stronę ducha, który według istniejącej teorji indyjskiej, działalność swą rozciąga nietylko na ludzi i zwierzęta, lecz obejmuje także i królestwo roślin”. Osobliwie wybrzmiewają powyższe słowa, kiedy uświadamiamy sobie, że ich autor jest urzędnikiem państwowym. Traktujący las jak sanktuarium i włączający do wspólnoty wszystkie organizmy żywe w imię zasady ahimsy. Odwołania Zarzyckiego do tradycji indyjskich nie wiązały się ze wzbronieniem przed każdą formą eksploatacji otaczającej go natury, albowiem z racji wykonywanej pracy odpowiadał zarówno za wycinkę lasów, jak i kontrolowanie liczebności zwierząt łownych. Niemniej owa ingerencja następowała z pozycji osoby, która z szacunkiem odnosiła się do środowiska naturalnego, co z kolei zapobiegało rabunkowej gospodarce leśnej i zapewniało umiar oraz zrównoważone podejście w korzystaniu z zasobów przyrodniczych.

Las w Chwałowicach
Bolesław Zarzycki, 80 lat przed ukazaniem się popularnej książki Petera Wohllebena „Sekretne życie drzew”, w ten sposób pisał o systemie nerwowym roślin: „Pewien uczony włoski – profesor Bose – przez szereg doświadczeń doszedł do wniosku, że rośliny posiadają swoisty system nerwowy, że zdolne są do odczuwania wrażeń, tak, jak ludzi i zwierzęta. Odkrycia te mogą przyprowadzić do całkowitego przewrotu w filozofji i potwierdzić słuszność wspomnianej teorji indyjskiej. Jest to dowiedzione naprzykład, że drzewa i rośliny przejawiają, zależnie od pewnych warunków, większą lub mniejszą inteligencję, czasami nawet dużą. Stwierdzono również, że istnieją rośliny owadożerne. Znane są obyczaje rośliny pnącej, rosnących w dżunglach afrykańskich, która chwyta mackami ptaki i małpy, a czasem nawet i ludzi. Posługuje się przytem rozmaitemi fortelami, aby znęcić zdobycz w swoje kleszcze, a potem wysysa jej krew, przy pomocy macków, przypominających macki polipa. Oczywiście są tutaj potrzebne jeszcze długie i ścisłe badania, aby wyodrębnić legendę od rzeczywistości. Że coś jednak istnieje pomiędzy duchem ludzkim, a duchem drzew, świadczą pewne fakty. Dlaczego na ustrój nerwowy ludzki kojąco oddziaływa bliskie sąsiedztwo naprzykład brzozy płaczącej?”. Oryginalną tezą Bolesława Zarzyckiego było istnienie, jeszcze niezbadanych, ale intuicyjnie bliskich człowiekowi, związków pomiędzy duchowymi sferami życia ludzkiego i roślinnego. Jako przykład podawał niezwykłe przyciąganie do siebie przez drzewa samobójców: „Dlaczego samobójcy nie kładą kres swemu życiu w otwartem polu, a zawsze szukają pobliża pewnych drzew. Czy mamy tutaj do czynienia z magnetycznem oddziaływaniem drzew, czy działa inny wpływ tajemny? Są to zagadki, które z czasem rozwiąże rozum ludzki. Dzisiaj jednak można już stwierdzić istnienie jakiejś siły tajemnej, jakiegoś fluidu pomiędzy duchem ludzkim, a duchem drzew”.
Ochrona lasu i ochrona przyrody były dla Zarzyckiego przejawami patriotyzmu i zamiłowania do ziemi ojczystej. Organizowany od 1933 r. przez Związek Leśników Rzeczypospolitej Polskiej „Dzień Lasu” stał się, według niego, dniem rachunku sumienia ludzi w stosunku do lasu, momentem przeglądu jego życia oraz bilansem prac podejmowanych wobec lasu. O wspomnianym święcie pisał: „Idea wzniosła, przebogata i znamienna, wprowadzona w czyn, przejdzie ku potomności, jako żywa pamiątka miłości narodu naszego do lasu, jako wyraz wiecznej tęsknoty do niego, jako ukochanie piękna w nim zamarłego, jako tchnienia ukojenia, które las tylko dać może. Po przez długie wieki naród polski sercem swem, potęgą uczucia i czarem słowa tworzył hymny na cześć lasów, a ustami swych wieszczów, jak Mickiewicz, Żeromski, Wejssenhoff i wielu innych, zaklinał kochać zawsze ten las nasz, jakby on był cząstką jego życia, myślą jego myśli, sercem jego serca. I oto nastała chwila, gdy idea ta, zespolona z naszym czuciem, przeistacza się w czyn, a czyn ten będzie Wszechpolskiem Świętem Narodowem. […] Jedną tylko prośbę miałbym do mych Rodaków. Nie sadźcie, proszę, przeróżnych egzotów. Nie naśladujcie parków stolic zachodu. Sadźcie nasze prawieczne, kochane drzewa polskie: sosnę, jodłę, świerk, dąb, klon, jesion i inne”.

Las w Chwałowicach
W obronie dzika
Bolesław Zarzycki, choć sam był myśliwym, krytycznie podchodził do kondycji współczesnego mu łowiectwa. Występował w szczególności w sprawie objęcia ochroną prawną dzika, podkreślając, że niezaprzeczalne korzyści przynosi lasom, ze względu na piękno lasu, gdzie ma swoją ostoję, a także będąc wiernym sprzymierzeńcem człowieka w walce ze szkodnikami. Uważał, że całkowity zakaz odstrzału powinien obejmować samice dzika. Postulował zatem chronić te zwierzęta, aby ułatwić realizowanie zadania i obowiązku wypielęgnowania przyszłych pokoleń lasu. Jako leśnik i człowiek oddany przyrodzie piętnował wszelkie formy kłusownictwa, a przede wszystkim okrutne ze swej istoty wnykarstwo. Pisał o tym procederze w następujący sposób: „Jest rzeczą niewątpliwą, że rozwielmożnione dawniej kłusownictwo ustąpiło dzisiaj miejsca bardziej szkodliwemu wnykarstwu. Kłusownik z woli Bożej stał się rzadkością. Dzisiejsi kłusownicy wychodzą nie z pobudek »ideowych«, że się tak wyrażę, a przeważnie z chęci zarobku. Wnykarstwo daje lepsze wyniki dochodowe, przy mniejszej skali ryzyka schwytania na gorącym uczynku. Stąd kłusownicy o duszyczkach marnych przerzucili się gremialnie na wnykarstwo. Wzorując się na starszych, zaprawiają się w tym niecnym procederze dzieci i podrostki. Tym się tłumaczy wszędzie tak wielka ilość wnykarzy w ostatnich czasach. Niedawno słyszałem z ust osoby wiarygodnej, że w pewnym miasteczku sklepikarze nie mogli nastarczyć drutu, tak wielkie było zapotrzebowanie na ten towar ze strony zawodowych wnykarzy. Znane są specjalne gatunki drutu – na zające, lisy i sarny. Myśliwi wiedzą o wypadkach ustrzelenia lisa z wnykiem na szyi, lub w połowie brzucha. Nie rzadko znajdują sarnę uduszoną drutem. A największy haracz molochowi wnykarskiemu płacą biedne szaraki. Tych nikt nie zliczy. Jaką z tym szkodnictwem prowadzi się walkę? Naogół bardzo słabą. Surowe niekiedy kary administracyjne są z reguły zaskarżane do sądów, te zaś ostatnie, rozmaicie zapatrują się na tego rodzaju przestępstwa; zazwyczaj łagodzą nałożony wymiar kary. To podrywa autorytet władzy administracyjnej i rozzuchwala wnykarzy. Że udowodnić wnykarzowi jego przestępstwo jest trudniej, służą przykłady z praktyki Rad Łowieckich i Towarzystw Myśliwskich, gdy za pojmanego wnykarza wypłacana jest nagroda większa, niż za – kłusownictwo z bronią w ręku. Jednak trzeba położyć kres temu nienormalnemu zjawisku. Naszym zdaniem, tylko bardzo surowe kary, nakładane li tylko w drodze administracyjnej (bez prawa apelacji) na wnykarzy, sprzedawców drutu i nabywców zwierzyny uduszonej zdołają położyć tamę temu złu. To jedynie odstraszyć może ludzi od zajmowania się tym haniebnym procederem. Sprawą tą winne zająć się wszystkie organizacje łowieckie, związki leśników i rolników, instytucje ochrony przyrody i inne pokrewne stowarzyszenia. Tylko wspólnym wysiłkiem da się pokonać tę plagę naszego wieku”.

Nadleśnictwo Chwałowice
Leśnicy przeciwko rabunkowej eksploatacji przyrody
W połowie lat 30. ubiegłego wieku przystąpiono do przygotowania, a następnie budowy kolei linowej na Kasprowy Wierch. Forsowana przez władze inwestycja wywołała żywą dyskusję społeczną. Protestowali przeciwko niej, od razu po ujawnieniu projektów w marcu 1934 r., działacze ochrony przyrody, w tym Państwowa Rada Ochrony Przyrody, a także 94 towarzystwa i instytucje naukowe oraz turystyczne. W odpowiedzi na rozpoczęcie budowy kolei i równoczesnego łamania ówczesnego prawa do dymisji podała się cała ówczesna Państwowa Rada Ochrony Przyrody wraz z przewodniczącym Komitetu Ochrony Przyrody w Krakowie, prof. Władysławem Szaferem. Środowisko leśników wsparło protesty, a na łamach czasopism branżowych ukazywały się artykuły popierające Państwową Radę Ochrony Przyrody i krytykujące inwestycję. Postawa Bolesława Zarzyckiego wobec świata przyrody nie była więc odosobnionym przypadkiem, a służba leśna, pomimo że występowała w imieniu państwa zachowywała autonomię i niezależność oraz zdolna była do kontestowania decyzji podejmowanych na szczeblu rządowym, dbania o dobro przyrody i wspierania inicjatyw godzących w środowisko naturalne. Minęło niemal 100 lat i nie można oprzeć się wrażeniu, że nie tylko w tej dziedzinie, cofamy się obniżając standardy, które powinny być kanonem w podejściu do ochrony przyrody.

Powyższy artykuł ukazał się na łamach numeru 3/2024 Miesięcznika Dzikie Życie: https://dzikiezycie.pl/archiwum/2024/marzec-2024/lesnik-z-powolania-o-boleslawie-zarzyckim
Z ocalonej przez Jana Czarneckiego kolekcji…







Oburzający obrót przybrała sprawa zawiadomienia, że na terenie Zespołu Szkół i Placówek w Chwałowicach doszło do nielegalnej, bez wymaganego pozwolenia Burmistrza Iłży, wycinki drzew, w tym 4 co najmniej 70-letnich topoli o obwodzie pnia na wysokości 130 cm ponad 300 cm oraz 2 co najmniej 70-letnich lip o obwodzie pnia na wysokości 130 cm ponad 200 cm. Sprawa została przez burmistrza umorzona, gdyż ustalił… że wspomniane wyżej drzewa, które widać na załączonych fotografiach, nie rosły na miejscu prowadzenia inwestycji.

Fot. z dnia 13.10.2019

Fot. z dnia 13.10.2019
We wrześniu 2023 roku – podczas budowy mini obserwatorium wyciętych zostało co najmniej 6 drzew, w tym: 4 ponad 70-letnie topole, 2 ponad 70-letnie lipy oraz 1 młodsza czereśnia, co potwierdza załączona dokumentacja zdjęciowa (1 – czereśnia, 2,3,4,5 – topole, 6,7 – lipy).

Fot. z dnia 22.03.2020

Fot. z dnia 20.03.2020
Ale od początku. W odpowiedzi na wniosek z dnia 05.10.2023 r. o udzielenie informacji publicznej o wszystkich decyzjach wydanych w latach 2020, 2021, 2022 i 2023 zezwalających na wycinkę drzew lub krzewów – wydanych na rzecz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Chwałowicach lub Zespołu Szkół i Placówek w Chwałowicach, udostępniona została tylko decyzja z dnia 30.01.2023 r. w przedmiocie zezwolenia na wycinkę 4 drzew na działce nr 588/4 w postaci 3 świerków i jednej topoli osika. Na wniosek inwestora Burmistrz Iłży wydał zezwolenie naliczając opłaty za wycinkę 3 świerków o obwodzie pni od 90 do 95 cm i topoli o obwodzie 290 cm w łącznej wysokości 11.350,00 zł (jedenaście tysięcy trzysta pięćdziesiąt złotych). Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że żadne inne zezwolenie nie zostało wydane.

Fot. z dnia 01.11.2020

Fot. z dnia 20.03.2021
W związku z zawiadomieniem z dnia 20.11.2023 r. z załączonymi fotografiami, burmistrz wszczął postępowanie administracyjne w sprawie nielegalnej wycinki drzew. W dniu 17.01.2024 r. podczas zarządzonych przez burmistrza oględzin była dyrektorka Zespołu Szkół i Placówek w Chwałowicach oświadczyła, że: „Przedmiotowe drzewa, które zostały wskazane w piśmie z dnia 20.11.2023 r. wraz z dokumentacją fotograficzną nie rosły w miejscu gdzie była prowadzona inwestycja. Za ogrodzeniem rosły krzaki (trudno określić gatunek). W miejscu za obserwatorium nie rosły żadne drzewa powyżej 50 cm w obwodzie dlatego ostatecznie to miejsce wskazano do realizacji inwestycji. (…) Na wskazanym terenie za obserwatorium nie ma żadnych oznak, śladów, że mogły tam rosnąć drzewa, które zostały opisane w piśmie – zawiadomieniu (…). Jedynym drzewem, które zostało uprzątnięte jako wiatrołom, była to topola osika, została natychmiast uprzątnięta, bo stwarzała zagrożenie dla uczestników terenu tj. przebywająca młodzież i dzieci niepełnosprawne.”. Krzaki o trudnym do określenia gatunku i wiatrołom widać na załączonych fotografiach…

Fot. z dnia 08.10.2021

Fot. z dnia 08.10.2021
Decyzją z dnia 28.02.2024 r. burmistrz umorzył postępowanie administracyjne jako bezprzedmiotowe. Przeprowadził oględziny, oparł się na oświadczeniach przedstawiciela zainteresowanego w umorzeniu postępowania podmiotu oraz oparł się na niewiele wnoszącej do sprawy opinii biegłego, który nie był w stanie ustalić obwodu i gatunku drzew widocznych na załączonych fotografiach.

Fot. z dnia 20.11.2021

Fot. z dnia 11.02.2023
Pomimo, że zawiadamiający deklarował gotowość udziału w postępowaniu w charakterze świadka, jako osoba mająca wiedzę na temat wyciętych drzew, nie został przez organ powołany na świadka. Na burmistrzu, zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego, ciąży obowiązek wszechstronnego i wyczerpującego zgromadzenia materiału dowodowego w postępowaniu prowadzonym z urzędu. Wbrew jasnej informacji o wiedzy danej osoby na temat przedmiotu postępowania zaniechał jednak skorzystania z tej możliwości.

Fot. z dnia 01.04.2023
Bez dążenia do faktycznego wyjaśnienia sprawy organ ustalił w swojej decyzji m.in. że: „nie jest możliwe jednoznaczne określenie, czy wskazane na zdjęciach drzewa rosły tam, ponieważ brak jakichkolwiek punktów odniesień”; „warunki atmosferyczne mogły przyczynić się do wywrotów i złamań lub innych zdarzeń losowych”; „na dzień dzisiejszy trudno jest ustalić, że takie drzewa rosły na wskazanym terenie”; „W miejscu budowy obserwatorium nie rosły bowiem drzewa objęte obowiązkiem uzyskania zezwolenia stąd też decyzja o budowie w tym miejscu.”.

Fot. z dnia 13.05.2023
Każdy na podstawie własnego doświadczenia i zasad logicznego rozumowania, analizując załączone fotografie, może wyrazić swoje zdanie na temat „trudności” w ocenie czy drzewa rosły na wskazanym terenie, a także na ile prawdopodobne jest, aby warunki atmosferyczne spowodowały wywroty i złamania akurat sześciu rosnących obok siebie drzew bezpośrednio na wysokości obserwatorium, przy nienaruszonym pozostałym drzewostanie.

Fot. z dnia 23.09.2023
Według burmistrza: „W toku postępowania administracyjnego, co ma miejsce w niniejszej sprawie, nie dało się jednoznacznie stwierdzić, że dane drzewa rosły na danym terenie w konkretnym miejscu, a w konsekwencji nie dało się ustalić jednoznacznie obwodu ich pni, to nie jest możliwe również wymierzenie kary pieniężnej z tytułu usunięcia przedmiotowych drzew. Ustalenie obwodu pnia w cm ma kluczowe znaczenie , a skoro nie dało się go ustalić postępowanie winno zostać umorzone jako bezprzedmiotowe.”. Tyle tylko, że ustawodawca przewidział niecne zamiary sprawcy nielegalnej wycinki dążącego do ukrycia dowodów swego czynu, albowiem zgodnie z art. 89 ust. 3 ustawy o ochronie przyrody: jeżeli ustalenie obwodu lub gatunku usuniętego lub zniszczonego drzewa jest niemożliwe z powodu wykarczowania pnia i braku kłody, dane do wyliczenia administracyjnej kary pieniężnej ustala się na podstawie informacji zebranych w toku postępowania administracyjnego, powiększając ją o 50%…

Fot. z dnia 23.09.2023
Aby jednak to ustalić niezbędne jest rzeczywiste dążenie do wyjaśnienia sprawy, a nie pozorowanie podejmowanych czynności i rezygnowanie z dowodów mogących przyczynić się do odtworzenia faktycznego przebiegu zdarzeń.

Fot. z dnia 23.09.2023