Przyczynek do bibliografii Chwałowic

W uzupełnieniu posta z dnia 15.11.2025 r. zatytułowanego „Publikacje na temat Chwałowic”: https://chwalilza.home.blog/2025/11/15/publikacje-na-temat-chwalowic/ warto wspomnieć o kolejnych książkach zawierających istotne informacje dla historii Chwałowic.

Nakładem Wyższej Szkoły Umiejętności Zawodowych w Pińczowie ukazało się w 2005 roku w Kielcach opracowanie dr inż. Andrzeja Kozery pt. „Oświata i doradztwo rolnicze w województwie kieleckim w latach 1918-1939”. Na okładce, wśród zdjęć budynków szkół rolniczych, znalazło się archiwalna fotografia Szkoły Rolniczej w Chwałowicach, która w okresie dwudziestolecia międzywojennego reprezentowała powiat iłżecki, należący do województwa kieleckiego. Wewnątrz publikacji można znaleźć ogólne informacje na temat edukacji rolniczej w skali województwa, jak i opis chwałowickiej placówki.

Jadwiga Muszyńska z kolei napisała a Wydawnictwo Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach wydało w 2014 roku książkę pt. „Gospodarka dworska w dobrach biskupów krakowskich w połowie XVII wieku”. Również w tym przypadku okładka nawiązuje do naszego regionu przedstawiając rycinę Iłży z 1655 roku autorstwa Erika Dahlbergha, w tym górujący nad miasteczkiem zamek biskupów krakowskich. Wówczas to od czasów średniowiecznych do 1789 roku do dóbr biskupich należał m.in. klucz iłżecki wraz z folwarkami chwałowickim, iłżeckim, mirowskim, prędocińskim, parsztowowolskim i wszeredzickim. Charakterystykę działalności gospodarczej poszczególnych folwarków można dzięki lekturze poznać na tle pozostałych dóbr biskupich.

Ceglany ślad

Ceglany ślad. O zabudowie murowanej Chwałowic.

Chwałowice 2026, ISBN: 978-83-949892-9-3

Spis treści: Wstęp – cegła. Cegielnia. Szkoła rolnicza. Sala gimnastyczna. Dom nauczycieli („akropol”). Internat. Kotłownia. Basen i oczko wodne. Budynek inwentarski (obora szkolna). Stodoła szkolna. Spichlerz szkolny. Chlewnie szkolne. Pozostała szkolna zabudowa. Bloki mieszkalne. Dworek („blaszak”). Owczarnia (obora). Spichlerz (suszarnia chmielu). Czworaki. Nadleśniczówka. Remiza. Sklep. Szkoła podstawowa. Młyn. Poczta. Kościół. Domy. Przystanki. Kapliczka. Krzyże i figury przydrożne. Pomnik.

Muzyka wzbudza emocje budząc niekiedy frustrację

Warszawa 1964

Tragiczne zdarzenie położyło kres życiu Józefa Myszki, najsłynniejszego lokalnego muzyka ludowego, skromnego chłopaka z Błazin, którego kochała cała Ziemia Iłżecka. Miał niespożyte pokłady pozytywnej energii, był duszą towarzystwa, swą barwną osobowością uszlachetniał ludowe festyny, przyjęcia weselne, a nawet fasadowe, państwowe fety. Podczas próby do jednej z nich – Święta Odrodzenia przypadającego na dzień 22 lipca – w Warszawie na Jelonkach padł ofiarą sfrustrowanego napastnika. Mieszkający w akademiku przy miejscu prób student, któremu prawdopodobnie przeszkadzały zmagania muzyków ludowych, podszedł prosto do upatrzonej ofiary zadając cios nożem. Zgon Józefa Myszki nastąpił w dniu 21 lipca 1964 r., a jego ciało spoczęło na cmentarzu parafialnym w Iłży.

Fot. z kolekcji ocalonej przez Jana Czarneckiego

Radom 1989

W maju 1989 roku w amfiteatrze w Radomiu zagrała koncert anarcho-punkowa grupa z Wielkiej Brytanii – Active Minds. Kiedy występowali, w kierunku sceny zaczął zmierzać starszy pan z laseczką w dłoni. Wszedł prosto po schodach przy scenie i podszedł do perkusisty zespołu Seta zaczynając krzyczeć na niego i szturchać go laską, choć na fotografii interwencja wygląda niewinnie i kulturalnie. Zapewne mieszkał w pobliskim bloku i próbował zasnąć, ale głośne dźwięki obudziły go. Problemy z komunikacją sprawiły, że nie doszli do porozumienia, niemniej starszy pan odstąpił od interwencji, godząc się na trwanie swego dyskomfortu.

Fot. z facebooka Active Minds

Iłża 2003

Agresji nie udało się niestety uniknąć po koncercie na iłżeckim zamku, w którym wystąpiły m.in. zaprzyjaźnione ze sobą zespoły z nurtu hardcore/punk, a mianowicie Myszka z Krakowa i Eye For An Eye z Bielska-Białej. Tym razem pod osłoną nocy, wzmocnieni alkoholem i innymi konkretnymi używkami lokalni patrioci postanowili wyżyć się na przyjezdnych przy użyciu pięści, kopniaków i innych, w podobnym tonie wyrażanych gestów oraz słów. Pewnie po to, by się lepiej poczuć, bo wśród burzy wyzwisk trudno było wyłapać i dociec, czy chodziło im o samą muzykę, być może wygląd gości, czy też raczej inny dyskomfort tych dzielnych w tłumie obrońców miejscowych wartości.

Eye For An Eye