Alejka, której już nie ma

Fot. Ł. Smaga 25.12.2016

Być może trudno uwierzyć, że aktualna kolorowa i pozostałe czarno-białe fotografie przedstawiają to samo miejsce. Czarującą kiedyś alejkę biegnącą od budynku szkoły do drogi w kierunku Nowej Wsi. Po prawej jej stronie początkowo był sad, z którego została zaledwie jedna stara jabłoń, a potem na jego miejscu powstały bloki mieszkalne. Głównie jesiony rosnące wzdłuż alejki spowitej ich rozłożystymi konarami tworzyły cudowne schronienie przed gorącymi promieniami słońca i dodawały niepowtarzalnego uroku. Z transformacją ustrojową zbiegł się początek stopniowego trzebienia drzew co kontynuowane było z okrutną systematyką przez kolejne lata. Obecnie wzdłuż alejki nie ma już żadnego z widocznych na zdjęciach drzew. Nie ma jak się schronić przed palącym słońcem ani przystanąć w upalny dzień, delektując się chłodem cienia.

Fotografie z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego

Skaryszewskie „Wstępy” 2017

W dniach 6 i 7 marca odbyły się jak co roku „Wstępy”, czyli Skaryszewski Jarmark Koński, będący „imprezą” handlowo-folklorystyczną o kilkusetletniej tradycji powstałą w wyniku przeobrażenia przywileju targowego nadanego Skaryszewowi przez króla Władysława IV Wazę w 1633 roku. Zjechali na nią jak zwykle „imprezowicze” nie tylko z regionu, ale również z całego kraju, a także z zagranicy, aby eksponować, oglądać, sprzedawać i kupować konie, głównie pociągowe, przeznaczane najczęściej na rzeź. Rozrywka dla ludzi a dla zwierząt gehenna w czasie załadunku, transportu, rozładunku, uboju. Chlubą Skaryszewa pozostaje rola przystanku w tym scenariuszu. Chlubą, zbudowaną na bezwzględnej eksploatacji zwierzęcia, paradoksalnie tak chętnie wykorzystywanego przy definiowaniu tradycji polskości. Janusz Wilatowski w książce „Koń w życiu polskiem. Rys historyczno-obyczajowy” (Warszawa 1927) jakże lapidarnie ujmował rolę konia w dziejach kraju: „Tak więc już od zarania dziejów stosunek człowieka do konia na ziemiach polskich układa się w splot uczuć mistycznego uwielbienia, poważania i miłości. I nie mogło być inaczej. Koń pomocnik człowieka w wiekuistej walce z przyrodą, podpora pracy w polu podczas borykania się, aby spoistą jałowość leśnej nowiny zamienić w urodzajne pole, koń uczestnik łowów na grubego zwierza, bohaterski pomocnik walk z wrogiem, koń towarzysz trudów, niebezpieczeństw wywczasów – musiał być tym stworzeniem najbliższym człowiekowi, które otoczone opieką dodawało panu swemu zaszczytu i tylu wielkich korzyści. (…) Zamiłowanie do konia leży w każdym z Polaków. Bowiem jest ono jednym z pierwiastków polskiej kultury, podświadomym instynktem płynącym we krwi polskiej, zamiłowaniem i zainteresowaniem dziedzicznem. Zbyt dużą rolę odgrywał koń w życiu polskiem, aby zamiłowanie to nie zostało zakorzenione głęboko we krwi każdego polskiego pokolenia.”. Skaryszewska archaiczna tradycja w osobliwy sposób daje świadectwo owemu zamiłowaniu. Na szczęście pomimo zapijaczonych gęb, głupkowatych uśmieszków, wyzwisk, podbijania cen, wolontariuszom fundacji „Tara”, „Centaurus” i innych organizacji społecznych udało się wykupić kilkadziesiąt koni, którym dane będzie ot po prostu przeżyć i umrzeć w naturalny sposób.

Zdjęcia uratowanych w Skaryszewie koni pochodzą ze strony Fundacji Tara adres: http://fundacjatara.info/te-ktore-wspolnie-uratowalismy/ 

VIII Gala Mistrzów Sportu Powiatu Radomskiego 2017

Od lewej: Robert Prygiel, Mariusz Szyszko, Krzysztof Chmielewski i Witold Smaga. Fot. E. Ekert –https://www.facebook.com/pg/RadomSportpl/photos/?tab=album&album_id=1790104531015884http://www.emilekert.com/

W dniu 27.01.2017 r. w sali koncertowej Zespołu Szkół Muzycznych w Radomiu odbyła się VIII Gala Mistrzów Sportu Powiatu Radomskiego. W obecności: Teresy Bartosiewicz (Przewodniczącej Rady Powiatu Radomskiego), Mirosława Ślifirczyka (Starosty Radomskiego), przedstawicieli Powiatowej Rady Sportu oraz licznie zgromadzonych zaproszonych gości z multimedalistą w pchnięciu kulą Tomaszem Majewskim na czele, imprezę poprowadzili Marek Oleszczuk, Katarzyna Jakubiak oraz Mateusz Pijarski. Prezentacje mistrzów i wyróżnionych sportowców oraz trenerów poprzedził występ młodzieży z Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Skaryszewie pod dyrekcją Mirosława Sienkiewicza. Oficjalną uroczystość otworzyło wręczenie medali „Zasłużony dla Powiatu Radomskiego”, które otrzymali: Witold Smaga, emerytowany nauczyciel wychowania fizycznego i animator sportu, Krzysztof Chmielewski, współżałożyciel klubu piłkarskiego Zorza Ludwinów, a później prezes Zorzy Kowala oraz siatkarski klub Czarni Radom, w imieniu którego medal odebrali: Mariusz Szyszko (prezes Cerrad Czarnych Radom), Robert Prygiel (trener) i Wojciech Żaliński (kapitan zespołu PlusLigi).

Mgr Witold Smaga, absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie i posiadający stopień instruktora lekkiej atletyki, w latach 1974-2004 był nauczycielem wychowania fizycznego w Zespole Szkół Rolniczych im. Bohaterów Ziemi Iłżeckiej w Chwałowicach. W tym czasie brał udział w budowie szkolnego stadionu sportowego w latach 1975-76 i od 1978 r. prowadził sekcje lekkiej atletyki, piłki siatkowej, piłki ręcznej i tenisa stołowego. Zajmował się organizacją współzawodnictwa sportowego, zawodów na najlepszego sportowca szkoły, Święta Sportu, Mistrzostw Szkoły w różnych dyscyplinach sportowych, propagował osiągnięcia sportowe uczniów m.in. poprzez ekspozycję licznych pucharów i dyplomów, tabel rekordów, kącika sportowego i kroniki LZS. Jego uczniowie brali udział w zawodach gminnych, wojewódzkich i ogólnopolskich nie tylko w pionie szkół rolniczych, ale i ogólnokształcących. W roku 1979 w Ogólnopolskich Igrzyskach Szkół Rolniczych w Koszalinie Danuta Dulna zajęła V miejsce w biegu na 400 m i VII miejsce w biegu na 200 m, zaś Maria Wójcik XIII miejsce w biegu na 1500 m a Elżbieta Dziewiarz XIII miejsce w biegu na 800 m. Największym sukcesem Witolda Smagi był start w 1981 r. w Ogólnopolskich Igrzyskach Szkół Rolniczych w Poznaniu, do których przygotowywał reprezentację województwa radomskiego. Jego uczennica Elżbieta Krzemińska zdobyła wówczas srebrny medal w biegu na 100 m przez płotki i V miejsce w skoku wzwyż, natomiast w rzucie dyskiem Barbara Bródka uplasowała się na IV miejscu a Władysław Jabłonka na IX miejscu. Ogółem uczniowie z Chwałowic zdobyli w Poznaniu więcej punktów niż pozostała część reprezentacji województwa radomskiego w lekkiej atletyce.

Wśród pozostałych zasług Witolda Smagi należy wymienić: przygotowanie drużyny szkoły do krajowych zawodów w Toruniu, Ostrzeszowie (1978), Białymstoku, Kielcach, Zwierzyńcu (1979) oraz do I, II i III Radomskiej Olimpiady Młodzieży w Zwoleniu, Radomiu i Kozienicach (1979-1981), a także zdobycie: – mistrzostwa szkół województwa szkół rolniczych w piłce siatkowej dziewcząt (Chwałowice 1976, Nowa Wieś 1978, Lipiny 1980, Zwoleń 1997), – czołowych miejsc w Drużynowych i Indywidualnych Wojewódzkich Mistrzostwach Szkół Rolniczych w Lekkiej Atletyce (Radom-Wacyn, Chwałowice (I miejsce)), – I miejsca w Drużynowych Mistrzostwach w Tenisie Stołowym (Zwoleń 1998), – III miejsca w strefowych Mistrzostwach Szkół Rolniczych w Tenisie Stołowym (Kielce 1998), – I miejsca w biegach przełajowych uczniów szkół rolniczych i LZS (Lipsko 1980, Borkowice 1998, Zakrzew 1999, Jedlnia 1999, Iłża 2000).

Witold Smaga wielokrotnie organizował również zawody w lekkiej atletyce, mistrzostwa szkół ponadgimnazjalnych i gimnazjów z byłego województwa radomskiego, w tym Regionalne Mistrzostwa Szkół Rolniczych w Lekkiej Atletyce (1997, 1998, 1999, 2000). Na niewielkim stadionie szkolnym startowało ponad 600 sportowców i odbywało się to dzięki dobrej organizacji, w której pomagali uczniowie sędziujący i protokołujący poszczególne dyscypliny, a szczególnie Maria Smaga, która nadzorowała i koordynowała biuro zawodów. Witold Smaga w 1999 r. założył Uczniowski Ludowy Klub Sportowy a za swoje zasługi został odznaczony: – Srebrną Odznaką Honorową LZS (1978), – Złotą Odznaką Honorową LZS i Honorową Odznaką Zarządu Głównego Szkolnego Związku Sportowego „Za zasługi w Sporcie Szkolnym” (1979), – pamiątkowym medalem „Serce za pracę” przyznanym przez Ministerstwo Oświaty i Wychowania oraz Magazyn Ilustrowany „Sportowiec” (1981), – odznaką „Za zasługi dla Województwa Radomskiego” (1982), – odznaką „Zasłużony Działacz LZS” (1984), – Złotym Krzyżem Zasługi (1985), – medalem Komisji Edukacji Narodowej (1998) i w końcu – medalem: „Zasłużony dla Powiatu Radomskiego” (2017).

Wracając do VIII Gali Mistrzów Sportu Powiatu Radomskiego, najlepszymi sportowcami w powiecie radomskim w 2016 r. uznani zostali: w kategorii sportowców urodzonych w roku 2001 i młodszych: 1. Klaudia Chobot, judoczka z Kowali, 2. Patryk Banaszek, przedstawiciel sztuk walki z Pionek, 3. Klaudia Białkowska, lekkoatletka z gminy Jedlińsk, zaś wyróżniona została m.in. Zuzanna Lasek (piłka siatkowa, piłka ręczna, Iłża), zaś w kategorii sportowców w kategorii 2000 i starsi: 1. Michał Borkowski, przedstawiciel sztuk walki z Pionek, 2. Jan Ślażyński, siatkarz z Wolanowa, 3. Konrad Makowski (zapaśnik z Pionek), a wyróżniony m.in. Sebastian Ziomek (piłka nożna, Iłża). Laureatką wśród trenerów-wychowawców została m.in. Marzena Sadkowska z Iłży. W kategorii szkoły podstawowe triumfowała placówka im. T. Kościuszki z Jedlińska (28 pkt) przed szkołą im. Marszałka Józefa Piłsudskiego z Iłży (28 pkt) i PSP w Jedlance (19 pkt). Wśród gimnazjów najlepsi byli zawodnicy PG im. Bpa P. Gołębiowskiego w Jedlińsku (29 pkt) przed PG im. J. Kochanowskiego w Przytyku (24 pkt) oraz PG im. Armii Krajowej w Iłży (21 pkt).

Opracowano m.in. na podstawie: J. Błaszczyk, M. Smaga, W. Smaga, 70 lat Szkoły Rolniczej w Chwałowicach 1928-1998, Chwałowice 1998, s. 58-59. http://radomsport.pl/index.php?go=wiecejnews&id=19959http://www.stowarzyszenieczarni.pl/news.php?id=750 Zdjęcia czarno-białe pochodzą z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego.

Stanisław Daniluk (1902-1940)

W kwietniu 1937 r. nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora Ludowej Szkoły Rolniczej w Chwałowicach. Odszedł inż. Stefan Targowski a jego miejsce zajął inż. Stanisław Daniluk, absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Po ukończeniu studiów pracował jako nauczyciel w szkole rolniczej w Siedlcach, a następnie w Wacynie. Był wybitnym specjalistą w zakresie hodowli bydła, aktywnym działaczem młodzieżowym, członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego, działaczem i członkiem kółek rolniczych. Jako dyrektor był kontynuatorem nowatorskiej działalności swojego poprzednika m.in. w zakresie upowszechniania oświaty rolniczej w poszczególnych wsiach. W tym czasie pod jego kierunkiem uczniowie i absolwenci szkoły wspólnie z nauczycielami wydawali własną gazetkę pod nazwą „Chwałowiak”.

Po wybuchu II wojny światowej Stanisław Daniluk był uczestnikiem kampanii wrześniowej a następnie pracował w konspiracji. W pierwszych dniach działań wojennych młodzież szkolna i część personelu brała udział w obronie Starachowic, obsługując działa przeciwlotnicze. Dyrektor dostał się do obozu jeńców wojennych w Radomiu. Dzięki staraniom nauczycielki inż. Zofii Król, która biegle władała językiem niemieckim, udało się go jeszcze pod koniec września uwolnić. W lutym 1940 r. został jednak ponownie aresztowany wraz czterema pracownikami szkoły i gospodarstwa za przechowywanie broni szkolnej, która nie została oddana władzom niemieckim. Po kilkumiesięcznym pobycie w więzieniu w dniu 4 lipca 1940 r. Stanisław Daniluk i dwóch pracowników szkoły zostało zamordowanych w czasie jednej z masowych egzekucji na Firleju koło Radomia.

W trzydziestą rocznicę zakończenia II wojny światowej, w dniu 11 maja 1975 r. z inicjatywy dyrektora szkoły mgr. inż. Zygmunta Bratka zostało otwarte Muzeum Szkolne – Sala Pamięci Narodowej a uroczystość tę połączono z wmurowaniem i odsłonięciem tablicy poświęconej pamięci zamordowanego w 1940 r. inż. Stanisława Daniluka. W październiku 2010 r. w sanktuarium Bolesnej Królowej Polski w Kałkowie w monumentalnej Golgocie Martyrologii Narodu Polskiego została uroczyście poświęcona kaplica upamiętniająca 37 bohaterskich nauczycieli z terenu dawnego powiatu iłżeckiego, z siedzibą w Starachowicach, którzy zginęli podczas II wojny światowej. Wśród nich znalazło się również miejsce dla dyrektora Ludowej Szkoły Rolniczej w Chwałowicach inż. Stanisława Daniluka.

Opracowano na podstawie: J. Błaszczyk, M. Smaga, W. Smaga, 70 lat Szkoły Rolniczej w Chwałowicach 1928-1998, Chwałowice 1998, s. 16-17. Zdjęcia pochodzą z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego.

Pomnik upamiętniający rozbicie przez BCH hitlerowskiego sztabu dywizyjnego w Chwałowicach

Fot. Ł. Smaga 24.06.2011

W 1982 r. w Chwałowicach, w sąsiedztwie budynku Nadleśnictwa Małomierzyce, przy drodze z Nowej Wsi do szosy Iłża – Lipsko, odsłonięty został pomnik upamiętniający rozbicie przez oddział Batalionów Chłopskich hitlerowskiego sztabu dywizyjnego w Chwałowicach. Oddziałem ze zgrupowania Jana „Ośki” Sońty kierował Tadeusza „Baca” Wojtyniak, zaś brawurowa akcja partyzantów z dnia 28 lipca 1944 r. doprowadziła do przejęcia ważnych planów odcinka frontu Sandomierz – Puławy, dużej ilości broni, w tym maszynowej, a także amunicji.

Uroczystość odsłonięcia pomnika odbyła się przy asyście warty honorowej Ludowego Wojska Polskiego i udziale przedstawicieli władz lokalnych i wojskowych, uczniów miejscowych szkół oraz mieszkańców Chwałowic i okolic. Pomnikiem przez lata opiekowali się uczniowie Szkoły Rolniczej i Szkoły Podstawowej w Chwałowicach oraz organizowane przy nim były uroczystości w rocznice ważnych wydarzeń z okresu II wojny światowej, a także ślubowania zuchów i harcerzy.

Do usytuowanego na masywnym podeście głazu o charakterystycznym kształcie przykręcona została żeliwna tablica, na której wyryto następującą inskrypcję: „W TYM MIEJSCU 28-VII-1944 PARTYZANCI BATALIONÓW CHŁOPSKICH ZE ZGRUPOWANIA JANA SOŃTY – „OŚKI” POD DOWÓDZTWEM TADEUSZA WOJTYNIAKA – „BACY” W ZACIĘTEJ WALCE ROZBILI OCHRONĘ SZTABU DYWIZJI NIEMIECKIEJ >>CHWAŁA ICH MĘSTWU<< W 38 ROCZNICĘ WALKI KOŁO ZBoWiD w IŁŻY”.

Zdjęcia czarno-białe pochodzą z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego

Fot. Ł. Smaga 16.08.2008

Dawne dożynki w Chwałowicach

Od 2004 do 2015 roku w Chwałowicach organizowane było we wrześniu lub październiku tzw. „Święto Kukurydzy”. W tym roku, w niedzielę 11 września w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego odbyły się z kolei „Dni Rolnictwa Radomskiego”, a w programie przewidziany został pokaz sprzętu rolniczego, konkurs orki, a także prezentacje stołów biesiadnych przygotowanych przez koła gospodyń wiejskich oraz wiele atrakcji kulturalno – rozrywkowych z nagrodami oraz występy artystyczne rodzimych zespołów ludowych. Program w zasadzie niewiele różnił się od znanego już w poprzednich latach, ale zmieniła się za to nazwa. To akurat nam najlepiej wychodzi. Nowa nazwa, nowa jakość, a może tylko nowa nazwa. Nie da się jednak uciec przed tradycją, niezrozumiale wprawdzie, lecz zarazem wstydliwie ukrywaną pod płaszczykiem nowomowy. Współczesne, jakby je nie nazywać święta stanowią kontynuację „Dożynek” zwanych też „Świętem Plonów” albo „Wieńcami”. Było to ludowe święto połączone z obrzędami dziękczynnymi za ukończenie żniw i prac polowych. W czasach przedchrześcijańskich, jako etniczne święto słowiańskie, przypadało w okresie równonocy jesiennej (23 września), natomiast współcześnie obchodzone bywa zwykle w jedną z niedziel września po zakończeniu żniw. Warto przypomnieć sobie jak dożynki wyglądały 40 lat temu.

Zdjęcia pochodzą z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego

Jan Czarnecki – nauczyciel, poeta i radiesteta z Chwałowic (cz. 4)

Fot. z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego

Od dawna dumę i fascynację mieszkańców Chwałowic i okolic budziły umiejętności radiestetyczne Jana Czarneckiego. O swych predyspozycjach dowiedział się przypadkowo w 1961 r., podczas wizyty w szkole różdżkarza mającego wskazać żyłę wodną. Swoją pracę rozpoczął od wycięcia z bzu gałązki w kształcie litery Y, z którą chodził po terenie szkolnym. W pewnym momencie zaproponował, by obserwujący go uczniowie i nauczyciele dotykali jego ręki. Gałązka miała zareagować, jeżeli dotyk pochodził od osoby mającej odpowiednie właściwości. Kiedy przyszła kolej na Jana Czarneckiego różdżka wykonała obrót dwukrotnie szybciej niż przy wskazaniu żyły wodnej i usłyszał: „Mamy drugiego różdżkarza”. Pomimo, że słowa te utkwiły w pamięci Jana Czarneckiego, przez wiele lat nie korzystał ze swoich umiejętności ani się nimi nie chwalił. Z czasem coraz więcej jednak czytał na temat różdżkarstwa i parapsychologii a przyswajając wiedzę wykonywał pierwsze samodzielne próby rozwidloną gałązką z bzu, wierzby lub leszczyny używaną w terenie i wahadełkiem służącym do odnajdywania żył wodnych na podstawie mapy.

Wierzba rosnąca niegdyś obok akropolu. Fot. Ł. Smaga 29.09.2007

Na początku lat 90-tych do Jana Czarneckiego zwrócił się właściciel nowo zakupionej działki i domu w lesie niedaleko Skaryszewa. Stara studnia na posesji wyschła i niezbędne się okazało ustalenia miejsca lokalizacji nowej. Z braku czasu na wyjazd poprosił właściciela o narysowanie szkicu okolicy ze wskazaniem kierunków geograficznych, na podstawie którego przy użyciu wahadełka określił którędy płynie żyła wodna, zaznaczając ją na mapce. Położenie cieku określił bezbłędnie, mimo że sam nie był przekonany, czy informacja znajdzie pokrycie w rzeczywistości. Od tego czasu metodę tą stosował setki razy i nie zdarzyła mu się pomyłka a i reklamacje się nie pojawiały. Swoje umiejętności wykorzystuje nie tylko do odnajdowania żył wodnych, ale również do określenia głębokości, na której płynie woda wskazując ją w metrach, a nawet w stopach. Wielokrotnie także sprawdzał istnienie cieków wodnych pod mieszkaniami i domami, albowiem żyła wodna źle wpływa na samopoczucie, wywołuje kłopoty ze snem a to staje się przyczyną kolejnych dolegliwości. W związku z tym doradza, w które miejsce przesunąć łóżko, czy się wynieść do innego pomieszczenia albo czy stosować neutralizatory np. suche kasztany, brzozowe klocki, ziarna gorczycy. Dzieli się również wiedzą, z której mogą korzystać wszyscy, o paprotkach, które usychają w doniczkach w miejscach nad ciekami wodnymi, o absolutnej niechęci psów do spania w takim miejscu i szczególnym upodobaniu kotów do wylegiwania się nad żyłami wodnymi.

Fot. z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego

Jan Czarnecki odszukuje także zaginione przedmioty oraz stawiany był przed zadaniami detektywistycznymi. Na podstawie fotografii lub rzeczy osobistych zaginionych ustalał na przykład przy pomocy wahadełka, że 80-letnia staruszka, która zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach nie żyje i wskazał miejsce położenia jej ciała, a uczennica, która wsiadła do obcego samochodu przebywa niedaleko Lublina. W jednym przypadku miał inne zdanie na temat zaginionej osoby niż znany jasnowidz Krzysztof Jackowski, i się nie pomylił…

Fot. Ł. Smaga 05.09.2016

Czy można radiestezję wykorzystać przy planowaniu budżetu gminy? Okazuje się, że w Iłży taki przypadek miał miejsce. Jan Czarnecki swego czasu był członkiem zarządu gminy i w czasie jednej z kadencji pojawił się problem dotyczący przeznaczenia pieniędzy na odśnieżanie, na co przewidziano 100 milionów ówczesnych złotych. Przy pomocy wahadełka ustalił, że tyle pieniędzy na odśnieżanie nie jest konieczne, ponieważ zima będzie bardzo łagodna. Mimo, że część obradujących uznała to za żart, w końcu udało się ograniczyć środki do poziomu 20 milionów złotych i okazało się później, że była to decyzja słuszna. Jan Czarnecki zawsze kierował się słowami swojej matki, która przed śmiercią powiedziała mu: „Dostałeś dar od Boga i staraj się go wykorzystać z jak największym pożytkiem dla ludzi”. Czy mogła wiedzieć jakimi zdolnościami obdarzony został stojący przed nią mały chłopiec? Zapewne wiedziała więcej niż ktokolwiek inny.

Fot. Ł. Smaga 26.12.2015

Opracowano na podstawie: P. Kutkowki, Dostałeś dar od Boga…, Echo Dnia. Super-Relaks z 08.08.1997 r., s. 13-14; U. Ołowiak, Pasja czy dar od Boga? Tygodnik Starachowicki z 21.12.2004 r., s. 11.

Jan Czarnecki – nauczyciel, poeta i radiesteta z Chwałowic (cz. 3)

Fot. z kolekcji uratowanej przez J. Czarneckiego

Cechy charakterystyczne twórczości Jana Czarneckiego stara się uchwycić przyjaciel poety prof. dr hab. Roch Sulima otwierając od pewnego czasu autorskimi wprowadzeniami kolejne tomiki poezji. Zna ją doskonale, gdyż jest jej recenzentem, często surowym. Z pełną odpowiedzialnością przyznaje, że Jan Czarnecki jest poetą uznanym nie tylko w swoim środowisku. Będąc, jak sam twierdzi, ludowym poetą Ziemi Iłżeckiej, pozostaje wierny chłopskiemu rodowodowi, poczuciu wspólnoty z mieszkańcami swojej okolicy, przywiązaniu do jej krajobrazu i kultury. Dla poety z Chwałowic los chłopski jest zdecydowanie czymś więcej niż niekończącą się pracą, codziennym obowiązkiem wobec ziemi i wiejskiej wspólnoty. Jest on bowiem ukazywany jako los człowieczy, uniwersalny, ukazujący ludzkie marzenia, wizje, sny, doświadczenie samotności, nostalgii oraz miłości.

Fot. Ł. Smaga 19.06.2016

Według prof. Rocha Sulimy w poezji Jana Czarneckiego świat jest wielowymiarowy, wiersze są próbą dojścia do pełni ludzkiego doświadczenia, jego względnie całościowego wymiaru. Charakterystyczny ton tych wierszy wyznaczają wątki egzystencjalne, których sens przejawia się w poczuciu szczęścia i nieredukowalnym doświadczeniu miłości, a także świadomości przemijania. Przemijania człowieka, ale nie otaczającego go świata wiernego swojemu rytmowi. Ów świat w wierszach Jana Czarneckiego jest pełen ambiwalencji, współistnienia życia i śmierci. Dyskretnie w utworach uobecniają się też wartości chrześcijańskie, przejawiające się w realiach życia codziennego, w pokazywanej przez poetę harmonii natury, w jedności tego co ludzkie i co przyrodnicze, ale również w ludowych obrazach cierpiącego Chrystusa, który wędruje między łanami zbóż. Solidarność z życiem jest zasadą uniwersalną, ujawnia się zarówno w codziennym bytowaniu, jak i w obliczu śmierci.

Fot. z kolekcji uratowanej przez J. Czarneckiego

Samotność nie jest wykluczeniem, separacją od świata, lecz jedną z czynnych form samopoznania, odkrywania swojej podmiotowości. Miłość zaś zagadką, do której można się tylko przybliżać, poszukiwać jej pełni, odnajdywać stosowne dla niej słowa. Jest także paradoksem, dramatycznym przeżywaniem samotności we dwoje, bywa wyzwoleniem od samotności, ale też formą jej doświadczenia. Miłość sięga do krainy snów i wizji, aż do zaświatów oswajając tamtą stronę świata. Miłość powraca również jako stały motyw wierszy z cyklu poświęconego zmarłej żonie.

Fot. Ł. Smaga 19.06.2016

Profesor Roch Sulima zwraca uwagę na to, że utwory Jana Czarneckiego wyraźnie różnią się od tekstów większości czynnych dziś poetów chłopskich, stanowiących w sensie społecznym i kulturowym, formację wyraźnie się już zamykającą. Nieobecne są u niego wiersze, które stanowiłyby ilustrację publicystycznych haseł, symboli chłopskiego etosu, nie ma utworów, które przypominałyby słowniki lub wyliczanki chłopskich wartości. Obraz współczesnej wsi w twórczości poety z Chwałowic przypomina obraz wygnania z raju dzieciństwa. Lektura wierszy Jana Czarneckiego pomaga wyzwolić się od tyranii przyspieszonego czasu, ocala te subtelne nastroje i tonacje, które wkrótce nie będą do powtórzenia, zapadną się wraz ze starą formacją kultury chłopskiej. W poezji tej przeszłość trwa w teraźniejszości, przykuwa poetyckim słowem i oczarowuje swą humanistyczną potencją.

Fot. z kolekcji uratowanej przez Pana J. Czarneckiego

Opracowano na podstawie: R. Sulima, Solidarność z życiem [w:] J. Czarnecki, Tyle tu spokoju, Iłża 2016.