
O Janie Orczykowskim, poecie z Chwałowic, Chwałowice-Kraków 2025, ISBN 978-83-949892-6-2, s. 8


O Janie Orczykowskim, poecie z Chwałowic, Chwałowice-Kraków 2025, ISBN 978-83-949892-6-2, s. 8


Jan Bogusław Orczykowski urodził się w 1940 roku w Chwałowicach, ukończył Politechnikę Świętokrzyską i Wyższą Szkołę Nauk Społecznych w Warszawie. Na wydanych tomikach poezji krótko przedstawia siebie jako ekonomistę, polityka, podróżnika, dla którego szczególne miejsce w życiu zajmuje historia rodziny, Chwałowic, Iłży i innych miejscowości, z którymi związał swój los (Białobrzegi, Radom, Zakrzew). Prof. dr hab. Roch Sulima w przedmowie do tomiku „Zbliżenia” z 2014 roku przedstawiając poetę napisał, że Jan Orczykowski jest znanym regionalnym działaczem społecznym i animatorem kultury, a jego dokonania są pełne pomysłowości, dalekie od urzędniczej rutyny, wzbudzają autentyczne zainteresowanie w lokalnym środowisku. Wystarczy wspomnieć, jak wylicza uczony, organizację obchodów 640-lecia rodzinnej wsi Chwałowice, Zjazdy Rodziny Orczykowskich, której genealogię Jan zrekonstruował na przestrzeni ostatnich 400 lat, a także przygotowanie mini-monografii swojej okolicy pt. „Chwałowice na Przedgórzu Iłżeckim” (2007).
„Po lekcjach”
O nic już nie zabiegam
Nigdzie się nie spieszę
Odrobiłem życiowe lekcje
Wiersze piszę
Kupiłem sobie spokój
Skromnym pokornym życiem
Czy na to zasłużyłem
Pytam swoją duszę
Co mam uczynić jeszcze
Dla pocieszenia serc
Pochylę głowę nad ziemią
I zasnę w głębokim śnie

Dzięki poezji Jan Orczykowski rysuje obrazy najbliższych sobie miejsc, emocji, wspomnień i osób, dobierając do tego odpowiednie słowa, bo jak sam przekonuje:
Słowo
to góra mocy
obecna wśród ludzi
unicestwia i nagradza
nigdy nie spożyta
wiecznie mieszka w nas
Tak zostanie
dopóki będzie istniał świat
Dla Jana Orczykowskiego świątynią słowa i początkiem jego poetyckiej drogi pozostaje szkoła. Wracając do genezy szkolnictwa w swoich rodzinnych Chwałowicach poeta przypomina, że ukazem cara Rosji centralnej Polsce nadany został wymóg nauczania pisania i czytania, więc pierwsze placówki na terenach wiejskich zaczęły powstawać w II połowie XIX wieku. Podkreśla, że w 1890 roku w Chwałowicach powstała szkoła elementarna, mieszcząca się w prywatnym domu, a 30 lat później wybudowano wreszcie samodzielny murowany budynek Szkoły Podstawowej. Do jej budowy przyczynił się dziadek poety, absolwent miejscowego nauczania, który zginął tragicznie w 1921 roku. Według Jana Orczykowskiego, Szkoła Podstawowa w Chwałowicach miała od samego początku dobrych opiekunów i nauczycieli, a sukcesem placówki okazało się wyedukowanie aż 69 uczniów, którzy wybrali w dorosłym życiu zawód nauczyciela.
„Moja podstawówka”
Posadziłem przy mojej szkole
Biało-czerwony kwiat
Kwiat wdzięczności nauczycielom
Z moich dziecinnych lat
Wracam do swojego dzieciństwa
Zakurzonej z książkami szuflady
I do miski jest mi blisko
Z białym barszczem
I skwarkami trochę od parady
Pamięć zawodzi
Pustkę wypełnia tęsknota
A ja dojrzały na mecie
Z sercem, co wspomnieniami
Mocno, mocno wciąż miota

Pierwsze rymowanki młody Jan tworzył z okazji rodzinnych uroczystości (Dziś są Twoje imieniny, przyjmij moje życzenia, co się będą na dobre zamieniać). Ucząc się w Szkole Podstawowej wykorzystywane były jego zdolności podczas akademii organizowanych z okazji obchodów świąt lub innych wydarzeń. Wciąż to były jednak okazjonalne występy i jak sam podkreśla rymowanki, a nie wiersze. Chęciami młodego poety pokierowała nauczycielka Szkoły Rolniczej w Chwałowicach (Technikum Rachunkowości Rolnej) Władysława Bratek, która założyła i prowadziła kółko recytatorskie. Wiersze prezetowane były w tamtym czasie przez Jana podczas spotkań kółka, a szerszemu gronu słuchaczy przedstawiane w trakcie uroczystości szkolnych. W wojsku w latach 1961-63 został pisarzem i redaktorem gazety w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych w Warszawie. Po powrocie do cywila swoją twórczość prezentował na zebraniach Związku Młodzieży Wiejskiej i Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, a także podczas spotkań młodzieżowych. W 1969 roku doszło do pożaru jego domu rodzinnego, w wyniku którego utracił na zawsze liczne swoje zapiski, w tym wiersze. Pochłonięty życiem zawodowym Jan Orczykowski z poezji nie zrezygnował, a nawet zdarzały mu się występy podczas wyjazdów biznesowych do Moskwy i Mińska, gdzie w kameralnych warunkach recytował swoje wiersze, przeplatane wykonywaniem przez miejscowych pieśni rosyjskich.
„Bez granic”
Gdzieś za rogatką
Jest granica
Dalej w zieleni
Piękny dom
Po nocach smętnie
Gra muzyka
Nic jej nie dzieli
Harmonię słychać
Na drogim planie struny drżą
Słucham
Piękną melodią się zachwycam
Którą żyje też graniczny dom

Twórczość Jana Orczykowskiego wybuchła z wielką siłą, kiedy przeszedł na emeryturę. Liczba wierszy nie tylko wzrastała w imponującym tempie, ale poeta w końcu zadbał o to, aby własne dziedzictwo utrwalić. Napisał 20 tomików wierszy, z których drukiem ukazało się 10: „Monolog o miłości” (Radom 2013), „Zbliżenia” (Radom 2014), „Czas” (Radom 2015), „Refleksje” (Radom 2016), „Z potrzeby serca” (Radom 2016), „Wspomnienia” (Radom 2017), „Duchowa mozaika” (Radom 2021), „Moje klimaty” (dwa wydania; Radom 2022 – II wydanie), „Z życia wzięte” (Radom 2022), „Moc wzruszeń. Wiersze wybrane” (Radom 2023). Wszystkie poeta wydał na własny koszt, dzieląc się nimi za darmo z chętnymi. W Chwałowicach prezentował swoją twórczość 2 razy, a w Iłży 3 razy. Do swoich ulubionych tematów zalicza: miłość do rodzinnej miejscowości, czyli Chwałowic i Ziemi Iłżeckiej, przywiązanie do swojego kraju (patriotyzm), a także umiłowanie przyrody. Obok nieżyjącej już Władysławy Bratek, która najbardziej mu pomogła w ukierunkowaniu swych poetyckich zainteresowań, Jan Orczykowski jest wdzięczny za wsparcie ze strony swojego nauczyciela i poety Jana Czarneckiego, profesora Rocha Sulimy i byłej dyrektorki Szkoły Podstawowej w Chwałowicach Krystyny Maziarek.
„Odbicie”
Patrzę w lustrze w swe oczy
Nie do końca rozczytane
Czy szedłem najlepszą drogą
I co mi jeszcze pisane
Nie dogonię nigdy nadziei
Nie wiem co jutro będzie
Ciemnieje nade mną niebo
Tu i tam – wszędzie
Finał jest znany
Pożegnać to co odchodzi
Co trzeba przejmą następcy
Uparci, dojrzali, młodzi

Prof. dr hab. Roch Sulima w przedmowie do tomiku „Zbliżenia” z 2014 roku pisze, że poezja Jana Orczykowskiego to „godzina szczerości”, to rozrachunek ze swoim aktywnym społecznie życiem, a zarazem próba znalezienia wewnętrznej harmonii, odczytywanie biegu życia jako spełnionego czasu. Dominującą tonacją w tych wierszach jest liryka, czyli tak ważna w biografii poety – „godzina szczerości”, w której pojawiają się zwierzenia miłosne, nostalgia za wiejskim krajobrazem i nastroje z dzieciństwa. Poezja Jana Orczykowskiego, jak podkreśla uczony, wzbogaca współczeny krajobraz kulturalny Ziemi Iłżeckiej, dopełniają te znaczenia, które w lokalnej pamięci estetycznej ugruntowały wiersze Jana Czarneckiego czy folklor pieśniowy Józefa Myszki.
„Przeszłość”
Odwiedzam stare kąty
Wiele ich znam
Tęskno mi do przeszłości
Jak to pokonać mam
Ścielę wspomnieniami
Stare szlaki zatarte
Błądzę w snach
Żyję z sercem rozdartym
Po cichu na sensację liczę
A tych mało doznałem
Czy one przywrócą mi radość
Czy tak się stanie
Chcę wrócić do przeszłości
Zadaję sobie trudne pytania
Odpowiedzi pełnej już nie usłyszę
Nie poznam oczekiwanego zdania

Z kolei Krystyna Smolińska w przedmowie do tomiku „Czas” z 2015 roku, stwierdza, że wiersze Jana Orczykowskiego to rozrachunek z aktywnym życiem społecznym, rodzinnym, towarzyskim i osobistym. To dojrzałe, refleksyjne patrzenie na uroczy, wciąż zmieniający się i zadziwiający świat. Świat pełen sprzeczności, ścierających się przeciwieństw, upadków i wzlotów, momentów zwątpienia i wiary przenoszącej góry. Są świadectwem życiowych podumowań, próbą zrozumienia siebie i bliskich, poetyckim rozrachunkiem z przeszłością i krytycznym, miejscami smutnym spojrzeniem na współczesność, którą tak trudno zaakceptować. Wiersze świadczą, jak wskazuje recenzentka, o przemianie poety, że doświadczenia życiowe bez wątpienia wzbogacają, ale nie zawsze dają odpowiedź na nawet najprostsze pytania o swoje relacje ze światem, sposób postępowania innych, sens działań, intepretacją naszych decyzji – trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Późny wiek, różnorodność doświadczeń pomagają poecie, według Krystyny Smolińskiej, mówić wprost, ukazywać w wierszu bezpośrednio liryczną szczerość.
„Wzruszenia”
Nie żałuj mi
Tej jednej wspólnej niedzieli
Za chwilę zostanę sam
Czas nas na długo rozdzieli
Zabiorę smutną melodię
I zapach białego obrusa
Będę to długo pamiętał
I wspomnieniami się wzruszał
Cisza ostatniej niedzieli
Wielkiego naszego święta
Zostanie w nas
Długo, będziemy o niej pamiętać
Zabierzemy ze sobą
Pamięć dobrego dnia
Po sobie zostawimy
Melodię co była i jest
Ta co łączyła i łączy nas
Poetyckie dziedzictwo Jana Czarneckiego to wciąż otwarta księga, którą współtworzy jego uczeń Jan Orczykowski i której karty czekają na kolejne pokolenie oddane temu wyjątkowemu miejscu, jakim są Chwałowice na Przedgórzu Iłżeckim.
