Rozsławione Małomierzyce

Fot. Ł. Smaga

To wręcz niewiarygodne, by tak wiele znanych osób związanych było z tak niewielką wioską, jak położone wśród lasów Małomierzyce. Szczególnie Górna Wieś odznacza się największym chyba zagęszczeniem liczby profesorów na 1 m2.

Roch Sulima. Fot. z kolekcji ocalonej przez Jana Czarneckiego / Ł. Smaga

Wioska wybrana została jako miejsce zamieszkania przez emerytowanego profesora Rocha Sulimę (ur. 1942). Kulturoznawca, historyk kultury, antropolog kulturowy, folklorysta, krytyk literacki i artystyczny, publicysta. Od 1993 profesor zwyczajny. W latach 1998–2012 kierownik Zakładu Kultury Współczesnej w Instytucie Kultury Polskiej na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2013 profesor zwyczajny w Instytucie Kultury i Komunikowania w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Członek Polskiej Akademii Nauk i kilku komitetów Akademii, a także Rady Języka Polskiego. Autor i redaktor ogromnej liczby publikacji.

Marian Jeż. Fot. https://ilot.lukasiewicz.gov.pl/jubileusz-profesora-mariana-jeza/

W Małomierzycach urodził się także profesor Marian Jeż (ur. 1940). Inżynier, doktor habilitowany nauk technicznych, specjalizujący się w dynamice układów napędowych, wibroizolacji i pomiarach drgań, lotnictwie, ekologii, termodynamice i silnikach spalinowych, ochronie atmosfery oraz modelowaniu w MATLAB-ie. Habilitował się w 1999 na Wydziale Uzbrojenia i Lotnictwa Wojskowej Akademii Technicznej im. Jarosława Dąbrowskiego w Warszawie. Profesor nadzwyczajny warszawskiego Instytutu Lotnictwa.

Szymon Głowacki. Fot. https://bw.sggw.edu.pl/info/

Z Małomierzyc pochodzi również profesor Szymon Głowacki. Inżynier, doktor habilitowany Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, profesor nadzwyczajny tej uczelni, pracownik Katedry Podstaw Inżynierii i Energetyki Instytutu Inżynierii Mechanicznej

Antoni Heda ps. „Szary”. Fot. z własnych zbiorów

Małomierzyce to ponadto miejsce urodzenia generała Antoniego Hedy ps. „Szary” (1916-2008). Podczas wojny obronnej w 1939 roku walczył w składzie 12 Dywizji Piechoty pod Iłżą, a następnie na Lubelszczyźnie. Aresztowany przez NKWD, zbiegł wykorzystując chaos po ataku Niemiec na ZSRR. Po powrocie podjął działalność konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej, przemianowanego na Armię Krajową. Został komendantem Podobwodu Iłża AK (krypt. „Dolina”). Wsławił się zdobyciem więzienia niemieckiego w Starachowicach i uwolnieniem około 80 przetrzymywanych tam więźniów. Spośród 60, którzy nie chcieli wracać do domów, utworzył oddział. Po tym wyczynie komenda Okręgu Kielecko-Radomskiego AK wyraziła zgodę na przejście Hedy do partyzantki. Walczył w składzie zgrupowania AK Jana Piwnika ps. „Ponury”. Po zakończeniu wojny pozostał w konspiracji, a w 1948 roku został aresztowany i skazany na karę śmierci, zamienioną na dożywocie. W 1956 roku został objęty amnestią.

Edward Barszcz. Fot. „Trybuna Ludu” z dnia 25.06.1980

Urodzony w Małomierzycach inż. Edward Barszcz (1928-1981) w czasie okupacji był partyzantem Batalionów Chłopskich. Ukończył Wydział Budownictwa Lądowego Politechniki Krakowskiej, gdzie później wykładał organizację i zarządzanie budową. Od 1951 roku pracował w budownictwie. W latach 1953-1973 zatrudniony był w Zarządzie Budowlano-Montażowym Przedsiębiorstwa Przemysłowego Budowy Huty im. Lenina, dochodząc do stanowiska pierwszego zastępcy dyrektora. Od roku 1973 podjął pracę w Zjednoczeniu Budownictwa Przemysłowego „Budostal” i w latach 1974-1978 zajmował stanowisko jego dyrektora naczelnego. Kierował też pracami przy budowie Huty Katowice oraz unowocześnianiu Huty im. Marcelego Nowotki w Ostrowcu Świętokrzyskim i Huty Zawiercie. W kwietniu 1978 roku został prezydentem miasta Krakowa (jednocześnie wojewodą krakowskim). W czerwcu 1980 roku Edward Barszcz został przeniesiony do Warszawy na urząd ministra budownictwa i materiałów budowlanych, który pełnił przez pięć miesięcy.

Więcej na temat Edwarda Barszcza: https://chwalilza.home.blog/2020/10/01/cozes-atenom-zrobil-sokratesie-smutna-historia-edwarda-barszcza/

Pamiętam…

Drogi Panie Janie,

pamiętam, jak zaglądałeś do moich rodziców, po drodze z Iłży lub do niej jadąc swym fiacikiem,

pamiętam, jak zbieraliśmy jabłka, brzoskwinie i śliwki w Twoim sadzie,

pamiętam, jak opowiadałeś mi o przedwojennych Chwałowicach, czasach okupacji i okresie powojennym,

pamiętam, jak z zerwaną przez Ciebie gałązką z wierzby chodziłem szukając żył wodnych,

pamiętam, jak znosiłeś ze strychu swego domu tekturowe pudła wypełnione zakurzonymi kliszami,

pamiętam, jak wywołane przeze mnie zdjęcia chowałeś do wewnętrznej kieszeni marynarki, by je następnie rozdawać napotykanym osobom, wielokrotnie wzbudzając u nich wzruszenie,

pamiętam, jak dzwoniłeś do mnie przed świętami zawsze życząc zdrowia i mówiąc, że jak się zrobi cieplej to może się znów spotkamy,

pamiętam, jak w Twoim zielonym pokoju rozmawialiśmy, omawialiśmy zdjęcia, publikacje i bieżące zdarzenia,

pamiętam nasze ostatnie spotkanie w czerwcu, kiedy Ci przywiozłem „Fotografie wybrane…”, a Ty wzruszyłeś się widząc w albumie historię swoją, swoich znajomych i zapomnianych już osób,

dziękuję za Twoje wiersze,

dziękuję za ocalone przez Ciebie klisze,

dziękuję za godziny rozmów i opowieści,

dziękuję za okazywaną sympatię i przyjaźń,

dziękuję za to, że nasze Chwałowice zostały już na zawsze utrwalone w strofach Twoich wierszy i na odbitkach założonego przez Ciebie kółka fotograficznego

„Odejdę, przeminę”

Jeśli kiedyś odejdę w nieznane –
jeszcze nie teraz może –
to jednak cząstką tutaj zostanę,
gdzie tak swojsko szumi zboże

Gdzie tak – jesienią liście się złocą
a jarzębin grona giną w zeschłej trawie
i cisza zapada nocą,
a o poranku lecą pod niebem kluczami żurawie

Cząstką też zostanę w rozkwitłych jaśminach
i w strzelistości topól sięgających obłoków pierzastych
i w tym uśmiechu, co podarowała mi moja dziewczyna,
kiedym to, w małej sali, w osłupieniu z podziwu zastygł

[Jan Czarnecki]

Święta

Dziewczynka siedząca na drewnianym krześle przy skromnym stole pokrytym białym obrusem. Na blacie stoi pusta miseczka, a za nią odłożony zegarek, zapewne przez jej ojca lub dziadka. Jest coś magicznego w tym zdjęciu. Zamyślona buzia, chusteczka w rączce i spojrzenie. Niby na choinkę ozdobioną dawnymi bombkami, włosami anielskimi i sztucznym śniegiem z waty, a w rzeczywistości w kierunku niewidocznego na fotografii okna, przez które wpadają promienie zimowego słońca. Rysującego białe plamy na obrusie, miseczce i krześle oraz odbijające się w smutnych oczach dziecka. Zastygnięta w kilku sekundach zaduma, wręcz dorosła powaga, oświetlona dającym nadzieję blaskiem i odwzajemnionym spojrzeniem.

Nieprzypadkowo to zdjęcie znalazło się w albumie pt. „Fotografie wybrane. Kółko fotograficzne przy Szkole Rolniczej w Chwałowicach. Z kolekcji ocalonej przez Jana Czarneckiego”, wydanym w mijającym roku z okazji 95 urodzin poety, radiestety i emerytowanego nauczyciela.

Niech zbliżające się Święta pozwolą zatrzymać się, oddać refleksji i przyniosą nadzieję na dobre jutro. W atmosferze przemawiającej z tego niegdysiejszego zdjęcia. Spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Jadwiga Fura (1938-2025)

W wieku 87 lat zmarła Jadwiga Fura… Cudowna „Pani Jadzia” dla dzieciaków z rocznika 1977, które w latach 1984-87 chodziły do klas I-III w Szkole Podstawowej w Chwałowicach. Zapewne nie tylko dla nich pierwsza nauczycielka i opiekunka, wprowadzająca w zupełnie nowy świat szkolny, czyniąc go atrakcyjnym. Ciepła, oddana, niezastąpiona. Zapamiętana po dziś dzień. Pani Jadwiga pochodziła z Grabowca, pracę w chwałowickiej szkole rozpoczęła w roku 1958, mieszkając początkowo „na stancji”, a zakończyła w 1991, zapuszczając korzenie w tej wiosce. Kiedy wspomniany rocznik uczniów był na ostatniej prostej przed opuszczeniem murów nieistniejącej już placówki. Pochowana na iłżeckim cmentarzu niech spoczywa w pokoju.

Fot. pow. z kolekcji ocalonej przez Jana Czarneckiego

„Choinka” 1987

Zima w roku 1987/88 była wyjątkowo ciepła, kontrastując szczególnie z poprzedzającą ją zimową aurą, kiedy to w styczniu 1987 roku temperatura osiągnęła ponad -34°C. To też czas historycznej próby zdobycia szczytu K2 przez Polaków (Andrzej Zawada, Leszek Cichy, Krzysztof Wielicki, Maciej Berbeka). Na narciarskich stokach dominowali Pirmin Zurbriggen, Alberto Tomba i Michela Figini, a polska reprezentacja piłkarska pod wodzą Wojciecha Łazarka w kiepskim stylu odpadła w eliminacjach do Euro’88, przegrywając rywalizację nie tylko z Holandią Gullita, Rijkarda i Van Bastena, która została mistrzem Europy, ale i Grecją oraz Węgrami, wyprzedzając tylko Cypr. Był to również czas „choinek” pracowniczych, podczas których dzieci pracowników zakładu pracy mogli liczyć na zabawę, poczęstunek (herbata, bułka z masłem i szynką, ciasto), spotkanie z Mikołajem i prezenty. A wśród nich pomarańcze, delicje, wafelki, sezamki i inne przysmaki. Niektóre dzieci przychodziły w przebraniach, pojawiali się więc: Zorro, pirat, ułan, Indianin, kot, krakowianki itp. Tak też było w 1987 roku w Szkole Rolniczej w Chwałowicach, a odbyta tam „choinka” została uwieczniona na kliszach pochodzących z kolekcji ocalonej przez Jana Czarneckiego.

Tablica upamiętniająca ofiary hitlerowskiego terroru

W niedzielę 27 lipca 2025 r. po mszy w kaplicy celebrowanej o godzinie 10 odsłonięta została pamiątkowa tablica poświęcona mieszkańcom Chwałowic, którzy stracili życie podczas II wojny światowej. To inicjatywa pochodzącego z Chwałowic Stefana Orczykowskiego, autora książki pt. „Nie pozwolę zapomnieć. Umarli bohaterowie są wśród nas dopóty, dopóki o nich pamiętamy”, brata poety Jana Orczykowskiego, który napisał też monografię pt. „Chwałowice na Przedgórzu Iłżeckim”. Na tablicy umieszczonej na ścianie kościoła wygrawerowane zostały imiona, nazwiska, wiek oraz okoliczności śmierci osób związanych z Chwałowicami.