Pamiętam…

Drogi Panie Janie,

pamiętam, jak zaglądałeś do moich rodziców, po drodze z Iłży lub do niej jadąc swym fiacikiem,

pamiętam, jak zbieraliśmy jabłka, brzoskwinie i śliwki w Twoim sadzie,

pamiętam, jak opowiadałeś mi o przedwojennych Chwałowicach, czasach okupacji i okresie powojennym,

pamiętam, jak z zerwaną przez Ciebie gałązką z wierzby chodziłem szukając żył wodnych,

pamiętam, jak znosiłeś ze strychu swego domu tekturowe pudła wypełnione zakurzonymi kliszami,

pamiętam, jak wywołane przeze mnie zdjęcia chowałeś do wewnętrznej kieszeni marynarki, by je następnie rozdawać napotykanym osobom, wielokrotnie wzbudzając u nich wzruszenie,

pamiętam, jak dzwoniłeś do mnie przed świętami zawsze życząc zdrowia i mówiąc, że jak się zrobi cieplej to może się znów spotkamy,

pamiętam, jak w Twoim zielonym pokoju rozmawialiśmy, omawialiśmy zdjęcia, publikacje i bieżące zdarzenia,

pamiętam nasze ostatnie spotkanie w czerwcu, kiedy Ci przywiozłem „Fotografie wybrane…”, a Ty wzruszyłeś się widząc w albumie historię swoją, swoich znajomych i zapomnianych już osób,

dziękuję za Twoje wiersze,

dziękuję za ocalone przez Ciebie klisze,

dziękuję za godziny rozmów i opowieści,

dziękuję za okazywaną sympatię i przyjaźń,

dziękuję za to, że nasze Chwałowice zostały już na zawsze utrwalone w strofach Twoich wierszy i na odbitkach założonego przez Ciebie kółka fotograficznego

„Odejdę, przeminę”

Jeśli kiedyś odejdę w nieznane –
jeszcze nie teraz może –
to jednak cząstką tutaj zostanę,
gdzie tak swojsko szumi zboże

Gdzie tak – jesienią liście się złocą
a jarzębin grona giną w zeschłej trawie
i cisza zapada nocą,
a o poranku lecą pod niebem kluczami żurawie

Cząstką też zostanę w rozkwitłych jaśminach
i w strzelistości topól sięgających obłoków pierzastych
i w tym uśmiechu, co podarowała mi moja dziewczyna,
kiedym to, w małej sali, w osłupieniu z podziwu zastygł

[Jan Czarnecki]